13 lat temu
środa, 28 kwietnia 2010
wtorek, 27 kwietnia 2010
Jak utknąć na Karaibach lub jak dogorywać w Polsce.
Pierwszy raz czuję, jak organizm reaguje na wyjazd bez dodatkowych emocji jakie wcześniej dawała mi praca. Teraz część tych emocji dostarczają prace wykończeniowe w mieszkaniu przed wynajmem i ostateczne rozmieszczenie wszystkich klamotów.
Spontaniczny wyjazd do Warszawy zaowocował diabelnym bólem głowy. Może to silna reakcja na widzenie jednego i tego samego dnia obojga rodziców :) Albo do mamy przyjeźdźam rzeczywiście chorować. Pachną tu jakieś kotlety, które pochłonę chyba bez gryzienia i oddam się Morfeuszowi w pełnej błogości.
Jutro już środa...kurczą się dni.
Spontaniczny wyjazd do Warszawy zaowocował diabelnym bólem głowy. Może to silna reakcja na widzenie jednego i tego samego dnia obojga rodziców :) Albo do mamy przyjeźdźam rzeczywiście chorować. Pachną tu jakieś kotlety, które pochłonę chyba bez gryzienia i oddam się Morfeuszowi w pełnej błogości.
Jutro już środa...kurczą się dni.
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Wyniki Waszej pomocy:)
Impreza charytatywna na rzecz wyjazdu przyniosła dochód 1055zł, za co bardzo dziękujemy. Miło było obudzić się wczesnym popołudniem i pootwierać skarbonki.
Podczas sobotniego wieczoru Ewa doniosła, że imprezy powinny odbyć się dwie. Jedna dla zapoznania i oswojenia z rzeczami druga dla utwierdzenia i wejścia w posiadanie, że tak to ujmę. Ponieważ zostało jeszcze mnóstwo rzeczy, zapraszam Was na kolejne wizyty. Naprawdę nie krępujcie się kwotami, tak czy siak te rzeczy zostaną na miejscu, a może komuś na prawdę się przydadzą. CODZIENNIE jesteśmy dyspozycyjni i CZEKAMY z pyszną herbatą i dobrym humorem na ODWAŻNYCH POMOCNIKÓW OPRÓŻNIANIA MIESZKANIA.
Głównie poszukuję zainteresowanych:
- sprawną drukarką HEWLETT PACKARD 930C
- aparatem Sony Cybershot DSC F707
- trzema mebelkami ze sklejki zabejcowanymi na brąz
- antyramy puste w różnych rozmiarach
- aparat olympus na negatywy 28-110 high-power twin flash
- aparat pentax "głuptak" na negatywy
- lampa IKEA SANSA, 3 reflektorki na rozciągniętych kablach
- toster (dlaczego wszyscy są tacy praktyczni i nikt nie docenia piękna tego tosterka? Wcale nie trudno go obsługiwać)
Jeszcze raz dziękuję wszystkim za obecność. Przepraszam za mój kocioł w głowie, ale zmęczenie plus przytrucie mnie wykańczało z minuty na minutę. Jednak miło mi było widzieć Was uśmiechniętych i zrelaksowanych
Dziękuję również wszystkim tym, których na imprezie nie było, bądź byli, ale też się angażowali wcześniej, bo zgromadziliście 2500zł. Mam na myśli Ciocię Marię, Magdę i Tomka oraz wszystkich współuczestniczących w tomkowym prezencie urodzinowym.
Gdyby ktoś był zainteresowany wsparciem podróży, numer konta znajduje się po prawej na stronie głównej bloga.
Podczas sobotniego wieczoru Ewa doniosła, że imprezy powinny odbyć się dwie. Jedna dla zapoznania i oswojenia z rzeczami druga dla utwierdzenia i wejścia w posiadanie, że tak to ujmę. Ponieważ zostało jeszcze mnóstwo rzeczy, zapraszam Was na kolejne wizyty. Naprawdę nie krępujcie się kwotami, tak czy siak te rzeczy zostaną na miejscu, a może komuś na prawdę się przydadzą. CODZIENNIE jesteśmy dyspozycyjni i CZEKAMY z pyszną herbatą i dobrym humorem na ODWAŻNYCH POMOCNIKÓW OPRÓŻNIANIA MIESZKANIA.
Głównie poszukuję zainteresowanych:
- sprawną drukarką HEWLETT PACKARD 930C
- aparatem Sony Cybershot DSC F707
- trzema mebelkami ze sklejki zabejcowanymi na brąz
- antyramy puste w różnych rozmiarach
- aparat olympus na negatywy 28-110 high-power twin flash
- aparat pentax "głuptak" na negatywy
- lampa IKEA SANSA, 3 reflektorki na rozciągniętych kablach
- toster (dlaczego wszyscy są tacy praktyczni i nikt nie docenia piękna tego tosterka? Wcale nie trudno go obsługiwać)
Jeszcze raz dziękuję wszystkim za obecność. Przepraszam za mój kocioł w głowie, ale zmęczenie plus przytrucie mnie wykańczało z minuty na minutę. Jednak miło mi było widzieć Was uśmiechniętych i zrelaksowanych
Dziękuję również wszystkim tym, których na imprezie nie było, bądź byli, ale też się angażowali wcześniej, bo zgromadziliście 2500zł. Mam na myśli Ciocię Marię, Magdę i Tomka oraz wszystkich współuczestniczących w tomkowym prezencie urodzinowym.
Gdyby ktoś był zainteresowany wsparciem podróży, numer konta znajduje się po prawej na stronie głównej bloga.
sobota, 24 kwietnia 2010
MIESZKANIE WYNAJĘTE!!!
Mieszkanie wynajęte! Od 1 maja, umowa podpisana. Więc już za tydzień startuje gran aventura!!! Tak, mam dreszcze emocji na całym ciele i wreszcie ciało napełnia się nie tylko słońcem (mrożącym), ale energią życia, energią kreacji.
Dziś wielki dzień - miłe emocje, przygotowania, gotowanie, pieczenie, ustawianie klamotów i czekanie na gości. Wrrr :)
Dziś wielki dzień - miłe emocje, przygotowania, gotowanie, pieczenie, ustawianie klamotów i czekanie na gości. Wrrr :)
poniedziałek, 19 kwietnia 2010
Trochę jak śliwka w kompot.
Decyzja o przedłużeniu wyjazdu z karaibskiego punktu widzenia była trafna, ale wiele osób próbowało podpytywać, bądź przekonywać, że wrócę i że czar pryśnie. Przyjechałam, wielokrotnie nie jest lekko, ale czar nie prysł. Jaki czar? Myślę, że największym czarem, jaki mnie spotkał to duża doza dystansu do siebie, a potem do wszystkiego wokół. Świat nie zmienił się w bajlandię a moje życie w życie królewny, nadal mam dni do bani. Smutne, powolne, ale wiem, że i te dni czemuś służą i że wystarczy poczekać, aż miną. Co więcej! Wiem ile tego dystansu jeszcze mi brakuje, hehe. Ale poluję nań prawie codzień. Chętnie stawiając czoła różnym gównianym sytuacjom. Bo każda jedna uczy i jest się później z czego śmiać.
Także delikatnie podsumowując, bardzo dobrze zrobiłam zostając do marca na St. Martin. I dobrze zrobiłam, że z tej wyspy wyjechałam, bo ta wyspa trochę jak Krasickiego, zasysa. I siedzę jak ta śliwka w kompocie.
Będzie ruch, będzie świeże powietrze i nowe doświadczenia.
Także delikatnie podsumowując, bardzo dobrze zrobiłam zostając do marca na St. Martin. I dobrze zrobiłam, że z tej wyspy wyjechałam, bo ta wyspa trochę jak Krasickiego, zasysa. I siedzę jak ta śliwka w kompocie.
Będzie ruch, będzie świeże powietrze i nowe doświadczenia.
niedziela, 18 kwietnia 2010
Polska, Polandia czy Polakia
18 kwietnia, wczoraj dotarła refleksja, że jestem w Polsce od miesiąca i dwóch dni, a czuję się jakbym spędziła tu przynajmniej pół roku. Urodziny Tomka, w ogóle jak zeszłoroczne... Od momentu powrotu powoli oddałam się rozparcelowywaniu wszystkich gratów. Różne ciekawe znaleziska. Większość papierzysk ze studiów i nie tylko (znalazłam zadania maturalne z matmy...no comments) poszło bezpośrednio na makulaturę. Może komuś wejdzie wiedza przez papier toaletowy. Zostawiam sobie tylko te rzeczy, co do których nie ma wątpliwości, że noszę i używam lub wybitnie lubię. Czy kosztowało mnie to wiele? Proces rozpoczął się nie tu, wśród klamotów, tylko na wyjeździe, gdzie okazało się, że można wszystko z jednym plecakiem, aż zbędnie przepakowanym. I to był moment emocjonalnego pożegnania się z wieloma ciężarami przeszłości. Przeglądając zdjęcia, czy stare kalendarze, bądź pamiętniki wiele razy zdarzało mi się trawić emocje całą noc. Porządki wielopłaszczyznowe za które dziękuję również innym współpracującym. Warto rozwiązywać stare zadry, choćby wymagało to przyznania się do wielu własnych lęków czy słabości. A przekładając kilogramy papieru wielokrotnie fale moich starych przyzwyczajeń, doskonale znanych małym gryzoniom zwanych chomikami ciągnęło mnie raz na nostalgie, raz na żarty do zabezpieczenia dóbr. Takie nie-wiadomo-jakie elementy wylądowały na osobnej stercie, żeby wrócić do nich innego dnia, na świeżo. Nie daję się i to cieszy. Teraz pomoc w przeprowadzce Agacie chyba byłaby prawdziwą przyjemnością, tak przyjemną, że może wręcz zbyteczną.
Spędzam piąty weekend w Gdyni. Za tydzień wielki finał - słynna impreza charytatywna. Mam nadzieję, że wiele osób wyjdzie stąd, z tego małego mieszkania zadowolonych z pełnymi rękami:) Nie wiem, jak zadziała pomysł skarbonek i czy ludzie będą otwarci na taki format pomocy, ponieważ ostatnie 2 tygodnie "opłata według uznania" spotyka się głównie z kontrowersjami, ale to chyba odrębny przypadek ten jeden raz, za tydzień. Ogłoszę na forum ogólnym skarbonkowe wyniki i czystkę mieszkaniową streszczę z prawdziwą przyjemnością. Myślę, że to również świetna okazja na zrobienie karaibskich muffinów, o których tyle tu było. Teraz każdy oceni czy warte zachodu, czy wschodu..
Czwarty dzień z rzędu świeci rano słońce. Odżyłam. Dziękuję Wiosno za Twą łaskawość!
Spędzam piąty weekend w Gdyni. Za tydzień wielki finał - słynna impreza charytatywna. Mam nadzieję, że wiele osób wyjdzie stąd, z tego małego mieszkania zadowolonych z pełnymi rękami:) Nie wiem, jak zadziała pomysł skarbonek i czy ludzie będą otwarci na taki format pomocy, ponieważ ostatnie 2 tygodnie "opłata według uznania" spotyka się głównie z kontrowersjami, ale to chyba odrębny przypadek ten jeden raz, za tydzień. Ogłoszę na forum ogólnym skarbonkowe wyniki i czystkę mieszkaniową streszczę z prawdziwą przyjemnością. Myślę, że to również świetna okazja na zrobienie karaibskich muffinów, o których tyle tu było. Teraz każdy oceni czy warte zachodu, czy wschodu..
Czwarty dzień z rzędu świeci rano słońce. Odżyłam. Dziękuję Wiosno za Twą łaskawość!
Subskrybuj:
Posty (Atom)