niedziela, 18 kwietnia 2010

Polska, Polandia czy Polakia

18 kwietnia, wczoraj dotarła refleksja, że jestem w Polsce od miesiąca i dwóch dni, a czuję się jakbym spędziła tu przynajmniej pół roku. Urodziny Tomka, w ogóle jak zeszłoroczne... Od momentu powrotu powoli oddałam się rozparcelowywaniu wszystkich gratów. Różne ciekawe znaleziska. Większość papierzysk ze studiów i nie tylko (znalazłam zadania maturalne z matmy...no comments) poszło bezpośrednio na makulaturę. Może komuś wejdzie wiedza przez papier toaletowy. Zostawiam sobie tylko te rzeczy, co do których nie ma wątpliwości, że noszę i używam lub wybitnie lubię. Czy kosztowało mnie to wiele? Proces rozpoczął się nie tu, wśród klamotów, tylko na wyjeździe, gdzie okazało się, że można wszystko z jednym plecakiem, aż zbędnie przepakowanym. I to był moment emocjonalnego pożegnania się z wieloma ciężarami przeszłości. Przeglądając zdjęcia, czy stare kalendarze, bądź pamiętniki wiele razy zdarzało mi się trawić emocje całą noc. Porządki wielopłaszczyznowe za które dziękuję również innym współpracującym. Warto rozwiązywać stare zadry, choćby wymagało to przyznania się do wielu własnych lęków czy słabości. A przekładając kilogramy papieru wielokrotnie fale moich starych przyzwyczajeń, doskonale znanych małym gryzoniom zwanych chomikami ciągnęło mnie raz na nostalgie, raz na żarty do zabezpieczenia dóbr. Takie nie-wiadomo-jakie elementy wylądowały na osobnej stercie, żeby wrócić do nich innego dnia, na świeżo. Nie daję się i to cieszy. Teraz pomoc w przeprowadzce Agacie chyba byłaby prawdziwą przyjemnością, tak przyjemną, że może wręcz zbyteczną.

Spędzam piąty weekend w Gdyni. Za tydzień wielki finał - słynna impreza charytatywna. Mam nadzieję, że wiele osób wyjdzie stąd, z tego małego mieszkania zadowolonych z pełnymi rękami:) Nie wiem, jak zadziała pomysł skarbonek i czy ludzie będą otwarci na taki format pomocy, ponieważ ostatnie 2 tygodnie "opłata według uznania" spotyka się głównie z kontrowersjami, ale to chyba odrębny przypadek ten jeden raz, za tydzień. Ogłoszę na forum ogólnym skarbonkowe wyniki i czystkę mieszkaniową streszczę z prawdziwą przyjemnością. Myślę, że to również świetna okazja na zrobienie karaibskich muffinów, o których tyle tu było. Teraz każdy oceni czy warte zachodu, czy wschodu..

Czwarty dzień z rzędu świeci rano słońce. Odżyłam. Dziękuję Wiosno za Twą łaskawość!

1 komentarz:

  1. oj tak, wiosno przychodz:)
    poprosze o wiecej wiadomosci na temat akcji skarbonkowej, jesli mozna...
    pozdrowienia, do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń