poniedziałek, 15 marca 2010

Przystanek Amsterdam










Dni w Amsterdamie płyną bardzo miło. Piątek po przyjeździe domowo, drzemka, zakupy, ploteczki. Sobota i niedziela wspaniałe spacery architektoniczno-turystyczno-korzeniowskie (dla uniknięcia odmrożeń). Miasto jak z klocków. Jak makieta. Rowery dają inny rytm i na szczęście mniej tu samochodowych decybeli, a może raczej motorowych (podstawowy atrybut super gościa na St. Martin to jak najgłośniej gazujący jednoślad) u Oli cisza i spokój. Pogoda niezła (wg. Oli wspaniała), choć temperatury brutalne. Jednak patrząc na gołe główki dzieci zaciskam dzielnie zęby i przyspieszam ruch zdrętwiałych palców u stóp. Po całodniowych spacerach w domu zasłużona obiadokolacja, rodem z Karaibów - groch + jak to określiła Olka, czyszczenie lodówki lub inne sałatki wyśmienite czy makarony a la sos wszystko naraz pomodoro.
Holendrzy naturalni, mężczyźni tu również mają włosy. Jeden od drugiego może zdecydowanie różnić się fryzurą i są to fryzury różnego typu, włosy krótki, półdługie i długie, brody, baki...
Kobiety wysokie, szczupłe, wielokrotnie długowłose, do twarzy im na pędzących z gracją rowerach.
Turyści? Wciąż słyszę francuski i o dziwo hiszpański również parokrotnie w wydaniu argentyńskim.
Dziś poniedziałek. Czekam w lokalnym, przybazarowym barze na Michellę. Holenderkę spotkaną na St. Martin. Jem jak wszyscy appel cake i pije kawę z mlekiem, praktycznie jak połowa ludzi. Przychodzi Michella z Josephine, po która ma przyjść tata. Czekamy, a potem robimy rundę po bazarze. Okazuje się, że cała rodzina Micheli handluje, a i ona sama również z tego żyje. Potem maszerujemy przez Amsterdam z przerwami: zaparzona świeża mięta w barze o nazwie Saint Martin; herbata kokosowo-pomarańczowa z chlebem orzechowym z serem u Michelli, gdzie znajduje się najstarsza, czy jedyna w Amsterdamie studnia; wino z orzeszkami w barze, gdzie pracuje Femka, koleżanka Michelli, którą również poznałam na St. Martin. Dzień zakończyłam muzeum Van Gogha.

2 komentarze:

  1. juz ktorys raz moj komentarz sie nie umieszcza. czyzby cenzura?
    zeby sie nie powtarzac napisze tylko ZAZDROSZCZE :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja nie prowadzę ukrytej cenzury:)

    OdpowiedzUsuń