Wczoraj wiał silny wiatr, dziś lało, tak, że nikt nie mógł uwierzyć. Znaczy, że dotarłam tu na dobre;) Już się przejaśnia, pewnie popołudniu będzie lampa. Idę zaraz do portu szukać szczęścia.
Dni płynął spokojnie mimo, że nadal pracuję. Skończyłam z pracami komputerowymi, teraz robótki ręczne.
Woda atlantycka leczy zatoki, wygładza skórę, słońce rozpagadza smutki. Miło chodzic po dworze w jakiejś sukience narzuconej na majtki:) Wilgotność wzburzyła moją rudą kitę i z wiewiórki przemieniłam się w lwa. Próby ujarzmiania włosów spalily na panewce i figuruję a la la palma de Las Palmas.
W wyniku dużej wymiany międzynarodowej, jaka miała miejsce w weekend polecam film "La antena" i królową muzyki z Mali - Oumou Sangare
Wyspa pełna jest różnych ras i narodów. Ludzie stąd masowo emigrowali na Kubę, potem wracali i duzo osób ma kubański akcent.
na dobry dzień link poniżej:)
12 lat temu
a la palma de Las Palmas!! jajaja!! ya te veo! muy buena la idea del blog nenaaaaaa :))
OdpowiedzUsuńHaha :D Wiedzialem, ze tak to bedzie wygladalo :D Nawet przewidzialem taki scenariusz :D
OdpowiedzUsuńou jes! bylo wesolo, ale teraz jest chyba z 40 stopni w tej `afrykanskiej portugalii`:D
OdpowiedzUsuń