sobota, 27 lutego 2010

AKCEPTACJA

Kazdego dnia sie zmieniamy, uczymy sie i dojrzewamy. Z dnia na dzień jestem spokojniejsza, żyję wolniej, doceniam to co mam i dziękuje za to wszystko. Uczę się otwarcie mówić o swoich potrzebach, bez obaw dzielić się słabościami. Zrozumiałam, że jestem istotą ludzką pełną wad i zalet. I choć z dnia na dzień nabieram wartości, to już dziś akceptuję siebie, taką jaka jestem, bez omamiania się działaniami, ludźmi, czy kosmetykami. Potrzebowałam na to trzydziestu lat. Udało się. Znalazłam swoją drogę. Przestałam się oszukiwać i udawać "lepszą" niż jestem. A teraz faktycznie z dnia na dzień jestem lepszm człowiekiem. Żyję prawdziwe życie, choć jest ono życiem marzyciela. I okazuje się możliwe śnić na jawie. Więcej mam, im mniej potrzebuję. Mam wspaniałą rodzinę, z której jestem dumna i z którą mogę rozmawiać o wszystkim i która akceptuje mój slalom życiowy do szczęścia, za co dziekuję i co najbardziej napawa mnie dumą. Mam przyjaciół od serca, z którymi nie zawsze jest lekko, ale za których oddałabym wszystko. Kocham i czuję się kochana. I przestałam w to wątpić. Czuję się szczęśliwa. Akceptując siebie, wszystko wokół stało się prostsze. Kolejne z cyklu zagadnienia to akceptacja. Zastanówcoe się szczerze ze sobą, czy żyjecie w zgodzie ze sobą i bliskimi, czy może wciąż wymagacie od siebie więcej i więcej, ponad siły, a co za tym idzie frustrują Was inni, bo nie są doskonali? Zachęcam do chwili refleksji.

5 komentarzy:

  1. Gratuluję takiego stanu życiowego, w którym można szczerze napisać takie słowa. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jego osiagniecie daje efekt upojenia alkoholowego badz odurzenia narkotykami, czyli po prostu czuje sie czasem totalnie nacpana bez cpania:) Spokoj, wiara i akceptacja zawieszaja, a zarazem motywuja i daja sile. Bede taszczyc gory niebawem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ten rejs, to byl koniec dlugiej drogi zdaje mi sie, a ze finisze sa zawsze najtrudniejsze i wymagaja najwiekszego poswiecenia, tym bardziej gratuluje, tak jak pisze kolega wyzej, wystarczy przeczytac aby uwierzyc:)
    motywuj nas dalej!
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Agata, wow..., widzę buddyjskie podejście do życia..

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiedzialam, ze to buddyjskie, ale bardzo mozliwe, jutro joga o 6:30 :-)

    OdpowiedzUsuń