środa, 27 stycznia 2010

Drugi wtorek i niedzielna środa.

Wczoraj zainstalowaliśmy się w samym centrum. Mimo droższej opłaty jesteśmy na plus. Jednak, żeby zarobić trza sprzedawać codziennie. W znajomych barach, na plaży, etc. A ciasto wczorajsze mistrzostwo świata.

W centrum było naprawdę przyjemnie. Mnóstwo ludzi, nawet jak nie kupowali to zatrzymywali się, by porozmawiać i pożartować. Sympatyczne stoiska obok.

Po 22 zanieśliśmy złożone stoisko do domu. Zarówno droga na jak i z bazaru zawsze jest przyjemna. Około kilometrowy spacer, trzy osoby, jedna z wielkim blatem ze sklejki, dwie z plecakami pełnymi tkanin,
kabli, lamp, sznurków, wełny, aparatów fotograficznych, w ręku blacha ciasta, lustro i stojak z naszyjnikami. Nasza ulica na wiosce czasem ma 60-cio centymetrowy chodnik, czasem 30-sto centymetrowe trawiaste pobocze, więc maszerujemy gęsiego i to jest bardzo przyjemny moment.

Potem z powrotem do centrum na piwko, rum i firmowy koktail baru Pirat - kamikadze. Pierwszy raz się upiłam i poszłam spać po 4. Było to doświadczenie, nawalić się po tych wszystkich przemyśleniach.
Było mi bardzo miło, choć to nawet nie była impreza tylko wypad z ółmi do baru. Jestem szczęśliwą trzydziestolatką.
Dziś od 7.45 na nogach, bez sjesty. Zmęczona i spokojna.

2 komentarze:

  1. kochana!
    to STO LAT juz mozna spiewac teraz? jak tak to moc usciskow i calusow (ty piekna w kwiecie... :) )

    OdpowiedzUsuń
  2. Spiewac sto lat mozna codziennie, znam takie przypadki:) i bardzo lubie, ale jesli chcesz tylko urodzino to bede nasluchiwala w niedziele:)

    OdpowiedzUsuń