czwartek, 14 stycznia 2010

Relacji cd.

Język Curaçao, jak Carlos słusznie wyjaśnił w komentarzu, to papiamento. Byłam w sobotę cały dzień w części holenderskiej i faktycznie inna mieszanka. Zwiedziłam między innymi Philipsburg podczas wizyty statku - wycieczkowca, a la Tytanik (będzie na zdjęciach). Nie wiem czy statek był burżujską jednostką wenezuelską lub innej nacji castylijskojęzycznej, ale wiem, że cały Philipsburg mówił po hiszpańsku. Po 35 dniach na oceanie, a potem 9 we francuskiej, śpiącej części, Philipsburg dał wrażenie lunaparku. Nie wiem, kiedy zleciało 5 godzin. Zaopatrzyłam się w dolary, w wiedzę w zakresie cen wynajmu mieszkań (dla porównania, mniejsze mieszkanie niż nasze, ale z wodą i prądem w cenie - 550$, my bez wody i prądu, ale większe - 750€, co jest okazją na Francję) oraz zwiedziłam mariny zostawiając ogłoszenie (fot.).
Żadna sieć komókowa nie świadczy usług dla Orange PL!, czasem sięga Digicel z Francji. Cuda wianki bukieciki. Za to chińczyków dużo więcej, taniej, no i mają wełnę! Komentarz jakości pominę, ale robię co mogę - zestawiki podkładek pod kubki. Polish Craftworks (based on chineese materials) from St. Martin :D (fot.)

Obie części wyspy łatwo rozróżnić już po samym wyglądzie jadąc busem (forma obsługi busa i tu, i tu ta sama). W Holandii bajzel na kółkach. Nie ma chodników, co chwila ścieku, pełno gratów, etc. Więcej również hindusów. Tak, tak, na wyspie ponoć jest mieszanka ok 112 narodowości.
Nie znam holandii, nie pamiętam oznakowań drogowych, ani nazw ulic. Pobyt w Amsterdamie będzie miłym uzupełnieniem. Francuska część wypełniona jest lokalnym chaosem, ale i klasycznymi francuskimi znakami, nazwami miejscowości, chodniczkami, etc. A Holandia to takie mrowisko, gdzie mieszkają wszystkie gatunki mrówek.
Więcej krętaczy, szybszy biznes.
Waluta,e 1$=1,5Fl,Fl$,FLS (....)

Praca.
We French part bez francuskiego trochę jak bez ręki. W dutch part tylko Antylijczycy, bądź Holendrzy mogą legalnie pracować. Można oczywiście przejść cały proces rejestracji, będąc innej narodowości, ale ma to sens, gdy szuka się pracy na dłużej. Mimo wszystko zostawiłam CV we wszystkich marinach i będzie co ma być.

Czekam spokojnie szydełkując. Kolektywnie zbieramy muszle na potrzeby wyrobów biżuteryjnych. I tak dzień po dniu rośnie kolekcja. Nikt z naszej czwórki nie ma stałej pracy i mimo, że wszyscy kręcą się po domu (ja nałogowo jeżdżę co rano do, jak to mawia Jordi glosem a la mroczny charakter np. gwiezdnych wojen: go to the dojcz side!) nikt nikomu nie wchodzi w drogę i nie jest upierdliwy, może dlatego, że
wszyscy pracują i każdy szanuje przestrzeń pozostałych. Chodzimy co jakiś czas na koncerty, modne reagge, salsopodobne covery, ostatnio rock i cala dyskografia AC/DC, Dimitri spiewal z wokalista, potem przeszli na reperturar metalroka francuskiego, który znacznie bardziej przypadł mi do gustu, niż wcześniejsze skrzypienie a la AC/DC.

A w domu spokojnie:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz