Nie jest to wyspa z pocztowek lub wyobrazen o rajskich plazach, ale jest tu wiele pieknych miejsc i przecieramy sciezki. No i jest 35 stopni w cieniu..
Duzo pracy, za duzo, wyjezdzam na wariata, jak wszystko co robie, zdaje sie, w zyciu. Dobrze czy zle? Zobaczymy. Co wiem i co udalo sie zorganizowac i pomysly: - Couch Surfing - ludzie i miejsce do spania - Puerto de la luz - miejsce poszukiwania jachtu, nazwa dobrze brzmi i przyciaga
O podróży
Przyszla potrzeba znalezienia odwagi gdzies w glebi siebie. Ludzi otwartych na innych, dla ktorych nie ma znaczenia skad jestes, bo jestes tu i teraz. Nie chodzi tez o lezenie na plazy pod palma i picie drinkow z parasolkami. Na pewno kosztowac bedzie to sporo energii, ale po to jade. Plan A : Gran Canaria, Atlantyk lupinka na Karaiby lub przez Cabo Verde do Brazylii, Peru, Boliwia, Argentyna, 30 urodziny, tíos!! Plan B: Gran Canaria, Atlantyk samolotem do Argentyny, Brazylia, Peru, Boliwia, Argentyna, cumpleaños feliz w domu:)
oooo?!?!?! czyli w ogóle nie jedziesz na kontynent? to ta wyspa musi być naprawdę piękna! zazdroszczę Ci oczywiście na maksa pogody. buźka
OdpowiedzUsuńNie jest to wyspa z pocztowek lub wyobrazen o rajskich plazach, ale jest tu wiele pieknych miejsc i przecieramy sciezki. No i jest 35 stopni w cieniu..
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńCzyli wyszedł Plan C - samo zycie!
OdpowiedzUsuń