piątek, 1 stycznia 2010

Z podróży, 25 grudnia

Noc.
Od przeszło dwóch tygodni czuję prawą nerkę i siusiam na
pomarańczowo :( Mikołaju, Mikołaju, wiatru i żurawiny proszę
gorąco!
Dzień.
Wieje!!! Płyniemy z prędkością 5 węzłów!! Na śniadanie
świąteczne aż po 4 ciasteczka i czekolada. Dostałam w prezencie od
Arthura krem do opalania. Wyszywam mu na poduszce nazwę jachtu-VANTAGE
2009 i nasze podpisy.
Wiatr ratuje głowę i raduje serce. Marzenia o pływających wyspach
zrobiły się niecierpliwe i ciekawskie.
Woda jest dużo cieplejsza i dziś o zachodzie znów czułam te gorące
podmuchy, jak po którymś deszczu.
Muli mnie lekko, po tygodniu stania 5 węzłów odczuwalne w zatokach i
żołądku.
Nerce mówię, żeby się poszła zdrzemnąć na jeszcze kilka dni,
lewa sobie poradzi.

3 komentarze:

  1. Bidulko, nieźle dostałaś w kość.
    myśleliśmy o Tobie w święta! całusy

    OdpowiedzUsuń
  2. czekamy jeszcze z niecierpliwością na zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia to nie taka prosta sprawa:-( potrzebny czytnik kart i jakaś kafejka internetowa. Dziś wszystko zamknięte. Ale nadejdzie dzień rewolucji zdjęciowej:)

    OdpowiedzUsuń